Krajowa

Pozostańmy aktywne i solidarni! - komentarz ws. represyjnych nowelizacji "tarczy anty-kryzysowej"

Piszemy ten tekst, aby dodać nam wszystkim siły i nadziei, a obu tych rzeczy szukamy nie gdzie indziej, jak w oddolnych ruchach społecznych, pomocy wzajemnej, solidarności i wspólnym oporze. Procedowana "tarcza-antykryzysowa" wprowadza represyjne zapisy, które zostaną z nami dużo dłużej, niż epidemia - m.in. groźba grzywny, ograniczenia wolności lub aresztu za niedostosowanie się do poleceń policji. Z represjami mierzymy od zawsze, odkąd trwa opór społeczny. Kolejne ograniczenia nie mogą nas powstrzymać. Nie domagamy się od władzy, aby nie zaostrzała represji nowymi ustawami. Nie prosimy opozycji aby głosowała przeciwko tym zmianom. Nawołujemy i prosimy was, abyśmy pozostały solidarne i abyśmy nie bali się, tak jak nie baliśmy się do tej pory.

Czytaj więcej: Pozostańmy aktywne i solidarni! - komentarz ws. represyjnych nowelizacji "tarczy anty-kryzysowej"

Poznań: Batalia sądowa trwa

03.10.2016 roku braliśmy udział w czarnym proteście w Poznaniu. Od tamtego czasu jesteśmy regularnie ciągani po sądach. Część z nas była bezpodstawnie zatrzymana i aresztowana podczas demonstracji. Maćkowi, Jackowi i Gosi zostały postawione zarzuty naruszenia nietykalności policjantów oraz wzięcia udziału w nielegalnym zgromadzeniu. Asia, Iwka oraz Paweł zostali oskarżeni o udział w nielegalnym zgromadzeniu z wiedzą, że jego uczestnicy zamierzają przeprowadzić gwałtowny zamach na funkcjonariuszy policji dużo później – po tym, jak złożyli zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez policję. Postawienie ich w stan oskarżenia było zwykłą zemstą za robienie problemów – klasyczny przykład represji politycznych.

O absurdalności całej sytuacji pisało w swoim raporcie Amnesty International:

Czytaj więcej: Poznań: Batalia sądowa trwa

Poznań: Policjanci uznani za niewinnych, anarchista na ławie oskarżonych

Na początku marca prokuratura w Wągrowcu umorzyła śledztwo prowadzone przeciwko funkcjonariuszom z Poznania, którzy stosowali wobec mnie przemoc na komisariacie. Tym samym oczyściła ich z popełnionych przestępstw. Bez rzetelnego zbadania sprawy, bez szczególnego uzasadnienia, wpisując swe działanie w szereg bezkarnych działań aparatu represji.

Sprawa zatrzymania mnie we wrześniu zeszłego roku była już szczegółowo opisywana. Zostałem zatrzymany w nocy, gdy wracałem do domu. Powód? Miałem ukraść własny rower. Na wstępie zostałem siłą wrzucony do radiowozu i uderzony w twarz. Następnie przewieziono mnie na komisariat, gdzie poturbowano jeszcze bardziej, przetrzymywano w kajdankach i ochraniaczu na głowie. Ubliżano mi, szydzono z moich poglądów politycznych i działalności anarchistycznej. Zostałem wypuszczony dopiero przed południem, gdy prokurator przedstawił mi zarzut rzekomego znieważenia funkcjonariusza. Ot co, zostałem pobity i przetrzymywano mnie całą noc na komisariacie, a na koniec oskarżono o ubliżanie policji.

Czytaj więcej: Poznań: Policjanci uznani za niewinnych, anarchista na ławie oskarżonych

Polska jako kraj „wolny od tortur”..

Przez ostatni rok, odkąd jako Anarchistyczny Czarny Krzyż zaczełyśmy/liśmy wydawać biuletyn Bez Krat, wiele uwagi poświęcamy torturom, osobom które ich doświadczają, oraz instytucjom i państwom, które je stosują. Nawołujemy do okazywania solidarności, sprzeciwianiu się takim praktykom. Wiele z opisywanym przez nas sytuacji ma lub miało miejsce za granicą. Czy jednak mamy świadomość tego, co dzieje się na naszym podwórku? W ciągu ostatnich dwóch-trzech lat temat ten stał się bardziej widoczny za sprawą coraz liczniej publikowanych i rozpowszechnianych informacji, głównie skupiających się na przemocy policyjnej. Przemoc policyjna to fakt, niezaprzeczalny fakt. Ale, jak pokażemy, to niestety nie jest jedyny problem, z jakim musimy się zmierzyć. Poniższy tekst ma na celu przybliżenie Wam tego problemu, i spojrzenie na niego z kilku perspektyw.

Tekst jest wstępem do głębszej analizy tortur z perspektywy anarchistycznej, którą kontynuować będziemy w kolejnym numerze biuletynu Bez Krat.


Dlaczego w polsce „nie ma tortur”?


Pytanie to, jak z pewnością zauważyłaś/eś jest przewrotne. Czy rzeczywiście w polsce nie ma tortur? A co ze wszystkimi wspomnianymi przypadkami pobić i zabójstw, których dopuszczają się służby? Co z wymuszaniem zeznań? W polsce tortury istnieją w rzeczywistości, ale nie istnieją w sferze dokumentów i prawa. Mówiąc wprost – w tym kraju istnieje tylko jeden dokument, a dokładnie paragraf, odnoszący się do tego tematu, czyli art. 40 konstytucji: „Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych”. Nie ma o tym jednak jakiejkolwiek wzmianki w kodeksie karnym, ustawie o policji, czy jakiejkolwiek innej. Tym samym nie istnieje żadna „państwowa” definicja tortur, nie jest określone czym one są, ani tym bardziej – jakie konsekwencje mogą być wyciągnięte wobec osób je stosujących. Oczywiście nie mówimy tu międzynarodowych porozumieniach, kartach praw człowieka, itp. Mówimy o dokumentach, które mają w tym kraju moc.

Czytaj więcej: Polska jako kraj „wolny od tortur”..

Polska: Represje za Czarny Protest, start procesu w Poznaniu

3 października 2016r. na ulice wielu polskich miast wyszło dziesiątki tysięcy osób protestujących przeciwko obywatelskiemu projektowi ustawy autorstwa Ordo Iuris, całkowicie zakazującemu aborcji.

Demonstracje zorganizowane pod nazwą Czarny Protest odbiły się głośnym echem nie tylko w Polsce, ale też w zagranicznych mediach. Protesty solidarnościowe zorganizowano również m. in. we Włoszech, w Niemczech, Czechach, Norwegii, Chinach i Kanadzie. Nie obyło się też bez represji wymierzonych w środowisko anarchistyczne.

Czytaj więcej: Polska: Represje za Czarny Protest, start procesu w Poznaniu

Kielce: Proces dot. zniszczenia homofobicznej "wystawy" - relacja jednego z oskarżonych.

Od początku istnienia tej "wystawy" odbywały się pod nią różne pikiety, i podczas jednej z nich naklejaliśmy na nie jakieś plakaty, a ja od siebie dorzuciłem kilka vlepek. Ostatecznie 3 października 2016 podczas Czarnego Poniedziałku pociąłem tę wystawę nożem. Dostałem wezwanie na psy jakoś kilka tygodni później, gdzie przesłuchiwano mnie na okoliczność nie zniszczenia wystawy, ale naklejenia tych vlepek. Od razu powiedziałem, że tak, owszem, zaklejałem tę wystawę bo nie zgadzam się na szerzenie nienawiści w przestrzeni publicznej, mało tego, dodałem, że chciałem ją wtedy rozpieprzyć. Liczyłem trochę na to, że gliniarze mając tak polityczną sprawę nie połapali się jeszcze, że są dwie sprawy - o naklejanie i o zniszczenie. Można powiedzieć, że trochę tak było. Skoro się przyznałem do zniszczenia, nie musiałem za wiele robić, zaoczny wyrok przyszedł pocztą - 380 złotych. Po kilku ponagleniach, jakiś rok później, w końcu to zapłaciłem.

Czytaj więcej: Kielce: Proces dot. zniszczenia homofobicznej "wystawy" - relacja jednego z oskarżonych.


Anarchistyczny Czarny Krzyż 2020